Triatlon FRYDMAN 24 czerwiec 2018

0

Relacja dr Adriana Błasiaka z zawodów triatlonowych, które już po raz dziewiąty odbyły się we Frydmanie na Spiszu. Zawodnicy startowali na dystansie sprinterskim i olimpijskim.

Triatlon Sprinterski to kombinacja: pływania – 0,75 km ,jazdy rowerem – 20 km oraz biegu na dystansie 5 km.

Triatlon Olimpijski to kombinacja: pływania – 1,5 km ,jazdy rowerem – 40 km oraz biegu na dystansie 10 km.

Kameralna atmosfera, którą zapewnia limit 150-ciu uczestników, sprawia, że te zawody sportowe są wyjątkowe, niemal rodzinne i odnosi się wrażenie, że na pierwszy plan wysuwa się tutaj sam udział i walka z własnymi słabościami, a rywalizacja z pozostałymi zawodnikami oraz z czasem ma mniejsze znaczenie. Tym razem pogoda za wszelką cenę próbowała zniechęcić startujących. Rzęsisty deszcz w dniu poprzedzającym start oraz rankiem przed zawodami, temperatura w granicach 13 stopni Celsjusza nie nastrajały pozytywnie. Za to wejście do wody o temperaturze  wyższej o 5 stopni zdecydowanie poprawiało humor i pozwalało ogrzać się nieco przed samym startem, na którym ostatecznie zgromadziło się 128-miu śmiałków obojga płci. Przy tej ilości zawodników tradycyjna „pralka” okazała się tylko zwykłą przepierką i właściwie przebiegła dość sprawnie, co ułatwił start bezpośrednio z wody. Potem już tylko jedna pętla dla sprinterów i rozrzedzenie stawki o połowę na drugiej pętli dystansu olimpijskiego. Pierwsza zmiana w deszczu, szamotanina z workiem chroniącym sprzęt przed ulewą i ostatecznie wyjazd na malowniczą górską trasę. I tu ukłon ze strony aury w kierunku zawodników. Na czas wyścigu kolarskiego ciepłe przebłyski słońca i bezpieczna, nieco osuszona trasa etapu kolarskiego. Pierwsza połowa to mozolna wspinaczka do miejscowości Łapsze Wyżne, nagrodzona szybkim i dającym nieco odpoczynku dla zmęczonych nóg, zjazdem na powrót do Frydmana. Kolejna, tym razem „sucha” i szybsza zmiana i wybieg na trasę ostatniego etapu rywalizacji. W tym roku trasa biegowa była poprowadzona całkowicie po asfaltowych ulicach tej malowniczej wioski. Mimo nie najlepszej pogody, miła niespodzianka w postaci dopingu miejscowych kibiców, z których njabardziej w pamięć zapadły mi kilkuletnie dzieciaki głośnymi okrzykami zachęcające do walki, z rękami wystawionymi do przybijania „piątek”. Motywujące! Dwie pętle biegowe, z widokiem rywali na wyciągnięcie ręki,  mocno mobilizowały do walki. I w końcu upragniona meta, niespodziewanie dobry jak dla mnie wynik i zaskakujące III miejsce w rywalizacji lekarzy. Miłe zaskoczenie i niezapomniane wrażenia. Nie omieszkam zawitać tutaj za rok, ale tym razem z większą ekipą.

Serdecznie gratulujemy sukcesów sportowych.

 

Przekaż dalej

O autorze

Redaktor naczelna

Administracja serwisem iOrtopedia.pl

Skomentuj